Jak mogłem być taki naiwny - J-Hope Scenariusz
Hej, cześć, siemaneczko, słoneczka. Napisałam dla was ten o to pierwszy w życiu scenariusz i mam nadzieję, że wam się spodoba... Miłego czytania! <3
Nazywam się Jung Hoseok, ale dla fanów jestem J-Hope... Jestem nadzieją innych... Ale czy na pewno? Mam wrażenie, że już nią nie jestem... Straciłem ten tytuł kiedy spotkałem JĄ... ___... Była taka słodka. I urocza. I to ona otrzymała tytuł nadziei kiedy ją ujrzałem.
Pierwszy moment, w którym ją zobaczyłem był dla mnie jak nagłe zapadające ciemności, a w nich maleńkie światełko, którym była ona. To dziwne? Być może. Ale tak było. Czuję, że bez niej życie nie ma sensu. Dlaczego bez niej? Dlatego, że nie żyje. Umarła, a wraz z nią to światełko w mroku. Zostałem sam wśród tych ciemności. Zostawiła mnie w nich. A obiecywała, że będzie ze mną do końca świata. Okłamała mnie?
-J-Hope~ - Słyszę znajomy głos, więc się rozglądam. Gdzie, skąd, jak? Przecież jej tu nie ma... Prawda? - Dlaczego tak sądzisz? Obiecałam. Obiecałam, więc jestem...
-____? Kochanie? - Szepczę w pustkę nie wierząc w to, że otrzymam odpowiedź.
- Jestem Tu, Hope... - A jednak... Moja księżniczka się odezwała... Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech, który zaraz zgasł. - Hope? Coś się stało?
- Nie wiem gdzie jesteś, kochanie... - Wydostało się z moich ust, a wtedy ujrzałem w drzwiach pokoju jakąś poświatę. Chwilę później stała tam w białej, przejrzystej, zmieniającej z każdym jej ruchem barwy sukience. Uśmiechała się delikatnie ukazując białe zęby. Ruszyłem w jej stronę, ale ona wtedy w kilku podskokach znalazła się już przy mnie. Moja mała, piękna, taka delikatna... Wyciągnąłem do niej dłoń uśmiechając się szeroko, a ona wsunęła w nią swoją drobną rączkę. - Jesteś taka śliczna, ____... Zostań tutaj ze mną, proszę...
- Zostanę, Hoseok... - Z jej ślicznych ust wydobyło się westchnięcie, kiedy ją przyciągnąłem do siebie. Zacząłem całować jej dłoń przesuwając się powoli w górę, aż dotarłem do jej pięknej szyi. Usłyszałem z jej strony zduszony jęk. - Hoseok... Sypialnia. Łóżko. Teraz. - Wyszeptała, a ja wziąłem ją na ręce i ruszyłem do sypialni.
Przez całą noc kochaliśmy się jakby świat miał się zaraz skończyć.
Obudziło mnie rażące w oczy światło. Spojrzałem na swoją klatkę piersiową na której spodziewałem się ujrzeć głowę mojej ukochanej... Jednak jej tam nie było... Wstałem z łóżka i zacząłem jej szukać. Przechodząc obok lustra zobaczyłem na szyi ślad jej szminki i kilka malinek na klatce piersiowej, ale nic poza tym. Nie było jej nigdzie. Wróciłem do sypialni, a tam na łóżku leżała mała, biała róża. Obok łóżka zaś w plątaninie moich ubrań zobaczyłem jej sukienkę. Gdzie ona jest? Zniknęła? Obiecała, że zostanie... Ale... Nie powiedziała do kiedy...
Cholera.
Padłem na łóżko czując jej zapach na poduszce i zacząłem płakać jak małe dziecko.
- Jak mogłem być taki naiwny? Jak mogłem pomyśleć, że zostanie ze mną na zawsze i nie odejdzie już nigdy? - Wyszeptałem do siebie.
- Hoseok~ - ____ wiła się pod nim z przyjemności znacząc jego plecy paznokciami.
Ruszyłem w stronę szafy i otworzyłem ją powoli.
Jej delikate usta muskały skórę na jego szyi przyprawiając go o drżenie ciała.
-Jaki ja jestem głupi... - Mruknąłem wyciągając szarą koszulkę i rozglądając się za resztą ubrań.
Czuł na swojej twarzy jej włosy, a na klatce piersiowej dotyk jej ciężkich, nagich piersi. Usta wciąż całowały jego wargi.
Biorąc jakieś jeansy i bokserki ruszyłem do łazienki.
Jęki obojga kochanków odbijały się echem po pokoju. Czuło się wszechobecną miłość i podniecenie.
Wytarłem łzy, ubrałem ubrania i otworzyłem szafkę za lustrem w której były leki.
___ leżała na torsie J-Hope'a sunąc palcem po jego brzuchu, gdy on krążył dłońmi kółka na jej plecach i piersiach.
Wszystkie wylądowały w moich ustach, a następnie w żołądku. W lustrze ujrzałem jej przerażoną twarz i wyciągniętą w moją stronę dłoń. Stała tam naga. Odwróciłem się, ale jej nie zobaczyłem. Zmarszczyłem brwi i wyszedłem z łazienki. Poszedłem do przedpokoju i zacząłem ubierać buty, a w lustrze które tam było widziałem łzy spływające po jej policzkach.
-Robię to, aby być z Tobą, ___. - Wyszeptałem, a ona rzuciła się w stronę drzwi chcąc zagrodzić mi drogę. Jednak zapomniała, że nie da rady. Że jest tylko niewidoczną duszą.
- Kocham Cię, moja nadziejo... - Wyszeptała cichutko dziewczyna całując go znowu w usta.
-Ja Ciebie też kocham, ___ - Wyszeptałem mając przed oczami obraz śmiejącej się piękności. Upadłem na chodnik, a tuż przede mną padła na kolana płacząca ____. Trzymała mnie za dłoń krzycząc coś do mnie, ale ja nie słyszałem. Inni ludzie nie widzieli jej. Widzieli tylko mnie leżącego na ziemi. Nie mogli mnie już odratować. Było za późno. Zamknąłem oczy, a wtedy po raz ostatni usłyszałem krzyk ukochanej, której nikt inny nie słyszał, a potem była tylko ciemność...
___ i Hoseok szli przed siebie po plaży nie zauważeni przez dzieci biegające w okół. Sami również ich nie zauważali. Widzieli tylko siebie i przyszłość w innym świecie do którego zmierzali... Tam gdzie mogli być ze sobą już na zawsze...
Koniec.
Pierwszy moment, w którym ją zobaczyłem był dla mnie jak nagłe zapadające ciemności, a w nich maleńkie światełko, którym była ona. To dziwne? Być może. Ale tak było. Czuję, że bez niej życie nie ma sensu. Dlaczego bez niej? Dlatego, że nie żyje. Umarła, a wraz z nią to światełko w mroku. Zostałem sam wśród tych ciemności. Zostawiła mnie w nich. A obiecywała, że będzie ze mną do końca świata. Okłamała mnie?
-J-Hope~ - Słyszę znajomy głos, więc się rozglądam. Gdzie, skąd, jak? Przecież jej tu nie ma... Prawda? - Dlaczego tak sądzisz? Obiecałam. Obiecałam, więc jestem...
-____? Kochanie? - Szepczę w pustkę nie wierząc w to, że otrzymam odpowiedź.
- Jestem Tu, Hope... - A jednak... Moja księżniczka się odezwała... Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech, który zaraz zgasł. - Hope? Coś się stało?
- Nie wiem gdzie jesteś, kochanie... - Wydostało się z moich ust, a wtedy ujrzałem w drzwiach pokoju jakąś poświatę. Chwilę później stała tam w białej, przejrzystej, zmieniającej z każdym jej ruchem barwy sukience. Uśmiechała się delikatnie ukazując białe zęby. Ruszyłem w jej stronę, ale ona wtedy w kilku podskokach znalazła się już przy mnie. Moja mała, piękna, taka delikatna... Wyciągnąłem do niej dłoń uśmiechając się szeroko, a ona wsunęła w nią swoją drobną rączkę. - Jesteś taka śliczna, ____... Zostań tutaj ze mną, proszę...
- Zostanę, Hoseok... - Z jej ślicznych ust wydobyło się westchnięcie, kiedy ją przyciągnąłem do siebie. Zacząłem całować jej dłoń przesuwając się powoli w górę, aż dotarłem do jej pięknej szyi. Usłyszałem z jej strony zduszony jęk. - Hoseok... Sypialnia. Łóżko. Teraz. - Wyszeptała, a ja wziąłem ją na ręce i ruszyłem do sypialni.
Przez całą noc kochaliśmy się jakby świat miał się zaraz skończyć.
Obudziło mnie rażące w oczy światło. Spojrzałem na swoją klatkę piersiową na której spodziewałem się ujrzeć głowę mojej ukochanej... Jednak jej tam nie było... Wstałem z łóżka i zacząłem jej szukać. Przechodząc obok lustra zobaczyłem na szyi ślad jej szminki i kilka malinek na klatce piersiowej, ale nic poza tym. Nie było jej nigdzie. Wróciłem do sypialni, a tam na łóżku leżała mała, biała róża. Obok łóżka zaś w plątaninie moich ubrań zobaczyłem jej sukienkę. Gdzie ona jest? Zniknęła? Obiecała, że zostanie... Ale... Nie powiedziała do kiedy...
Cholera.
Padłem na łóżko czując jej zapach na poduszce i zacząłem płakać jak małe dziecko.
- Jak mogłem być taki naiwny? Jak mogłem pomyśleć, że zostanie ze mną na zawsze i nie odejdzie już nigdy? - Wyszeptałem do siebie.
- Hoseok~ - ____ wiła się pod nim z przyjemności znacząc jego plecy paznokciami.
Ruszyłem w stronę szafy i otworzyłem ją powoli.
Jej delikate usta muskały skórę na jego szyi przyprawiając go o drżenie ciała.
-Jaki ja jestem głupi... - Mruknąłem wyciągając szarą koszulkę i rozglądając się za resztą ubrań.
Czuł na swojej twarzy jej włosy, a na klatce piersiowej dotyk jej ciężkich, nagich piersi. Usta wciąż całowały jego wargi.
Biorąc jakieś jeansy i bokserki ruszyłem do łazienki.
Jęki obojga kochanków odbijały się echem po pokoju. Czuło się wszechobecną miłość i podniecenie.
Wytarłem łzy, ubrałem ubrania i otworzyłem szafkę za lustrem w której były leki.
___ leżała na torsie J-Hope'a sunąc palcem po jego brzuchu, gdy on krążył dłońmi kółka na jej plecach i piersiach.
Wszystkie wylądowały w moich ustach, a następnie w żołądku. W lustrze ujrzałem jej przerażoną twarz i wyciągniętą w moją stronę dłoń. Stała tam naga. Odwróciłem się, ale jej nie zobaczyłem. Zmarszczyłem brwi i wyszedłem z łazienki. Poszedłem do przedpokoju i zacząłem ubierać buty, a w lustrze które tam było widziałem łzy spływające po jej policzkach.
-Robię to, aby być z Tobą, ___. - Wyszeptałem, a ona rzuciła się w stronę drzwi chcąc zagrodzić mi drogę. Jednak zapomniała, że nie da rady. Że jest tylko niewidoczną duszą.
- Kocham Cię, moja nadziejo... - Wyszeptała cichutko dziewczyna całując go znowu w usta.
-Ja Ciebie też kocham, ___ - Wyszeptałem mając przed oczami obraz śmiejącej się piękności. Upadłem na chodnik, a tuż przede mną padła na kolana płacząca ____. Trzymała mnie za dłoń krzycząc coś do mnie, ale ja nie słyszałem. Inni ludzie nie widzieli jej. Widzieli tylko mnie leżącego na ziemi. Nie mogli mnie już odratować. Było za późno. Zamknąłem oczy, a wtedy po raz ostatni usłyszałem krzyk ukochanej, której nikt inny nie słyszał, a potem była tylko ciemność...
___ i Hoseok szli przed siebie po plaży nie zauważeni przez dzieci biegające w okół. Sami również ich nie zauważali. Widzieli tylko siebie i przyszłość w innym świecie do którego zmierzali... Tam gdzie mogli być ze sobą już na zawsze...
Koniec.
omg *~*
OdpowiedzUsuńAż tak źle? ;-;
Usuń